Ukraiński Lew

Muzyka jest tym jak oddychamy, kochamy, tym jak śpimy, jak tańczymy, jak balansujemy na tej granicy na tym sznurze naciągniętym pod kopułą naszego wędrownego bezdomnego cyrku. Muzyka – to nasze zachrypłe głosy nasze ledwo słyszalne szepty i śpiewy naszych chórów to ludowe pieśni, zgromadzone gdzieś między sercem i legendami, a potem wykrzyczane w noc z całej siły krwi, miłości i wódki
Jurij Andruchowycz

***

UKRAIŃSKI LEW

Wasyl Symonenko

Rozkwitają myśli, obrastają słowami,
a ich pąki błyszczą w dnia wiatru porywach.
Cały dzień żyję i chodzę między lwami,
Nie bez racji i miasto Lwów się nazywa.

Są miasta-renegaci, są miasta-bękarty
Są też takie lwy, które mruczą jak koty,
Szaleńczo obojętne oblizują kraty,
i są dumne ze swojej własnej ślepoty.

Ale dzisiaj to już inne myśli mam w głowie,
Coś innego mi dzisiaj szczęście przyniosło.
Mickiewicza oczy zobaczyłem we Lwowie,
Czoło Franka i ramiona Krzywonosa.

Siwy Lwowie! Ty stolico marzeń i zdumień
epicentrum radości i nadziei mej
Wybucha moja dusza – ja ciebie rozumiem,
Ale Lwowie, choć troszkę i ty zrozum mnie.