Może Się Mylę

***

MOŻE SIĘ MYLĘ

Jaromír Nohavica,
tłumaczenie: Kuba Blokesz

Mam posłaną pościel dla gości
A zęby myję nie swoją pastą
ja- kilka dziedziczności,
planety Ziemia obywatel.
Szalonej Markécie
śpiewam drugi głos.
Jestem tu na świecie
na krótki weekend,
na paszport

Pan proboszcz proponował wieczny żywot.
Mówił: przecież musisz, chłopcze w coś uwierzyć,
A ja wypiłem na czczo jedno piwo
i widziałem aniołów co się pierzyli.
Szalonej Markécie
śpiewam drugi głos.
Jestem tu na świecie
aż nie upłynie mój czas.

Może się mylę.
Może grubo się mylę.
Może dożyję lat.
Może dożyję lat- o dziwo.
Mam na to jedną chwilę.
Mam tylko jeden bilet.
I często śpiewam,
a czasem ziewam.
Codziennie warzę swoje piwo

Mówią, że są rzeczy między niebem, a ziemią.
Nic o nich nie wiem, a powinienem wiedzieć.
Nikomu- jak Jezus- nóg nie myłem.
Nie chciałem nigdy na tronie siedzieć.
Szalonej Markecie
śpiewam drugi głos.
Jestem tu na świecie,
aż nie upłynie mój czas.

Wy, dobrych manier naczelnicy.
Lubieżne darmozjady mych podatków.
Kusiciele tłumów chodzący po cienkiej granicy
nie byliście mi na ślubie za świadków.
Szalona Małgosia
świadkiem mi była,
że kto przychodzi na świat
to jakby wypuścić motyla.

Może się mylę.
Może grubo się mylę.
Może dożyję lat.
Może dożyję lat- o dziwo.
Mam na to jedną chwilę.
Mam tylko jeden bilet.
I często śpiewam,
a czasem ziewam.
Codziennie warzę swoje piwo

W pokoju, w którym wczoraj spałem
wyłączyli ogrzewanie i było tak pięknie,
mieliśmy na sobie tylko flauszowy szalik,
a ja krzyczałem że miłość trwa wiecznie.
Szalona Markéta
niech nam zapieje,
że gdy przekroczysz metę…
nic si nie dzieje.

Szalona Małgosia
niech nam zapieje,
że gdy przekroczysz próg,
czary mary fuk,
nic si nie dzieje.