Nadziei Łyk

***

NADZIEI ŁYK

Kuba Blokesz

Jestem żeglarzem, co go sprzedali piratom.
Jestem bokserem, którego poddał trener.
Jestem spóźnionym w święta na pociąg do domu.
Jestem wyspą na morzu, samotnym drzewem w polu.

Mój anioł stróż wziął zaległy urlop
Mój dom płonie, a ja przed nim stoję.
Właśnie się dowiedziałem o kartkówce z życia.
Moja gitara na kawałki rozbita.

Przywróć mi mój statek,
Daj wrócić na ring
Poślij jeszcze jeden
Pociąg w stronę domu

Zadzwoń do anioła
Niech podrzuci mi
Kilka odpowiedzi
mojej gitarze pomóż.

Daj się napić z Twojej, pełnej wciąż manierki
Żebym miał znów siły na wolność i miłość
Pozwól od ziaren spojrzeć w drzewa liście
Pokaż, znów pokaż, gdzie jest moja przystań

Przywróć mi mój statek,
Daj wrócić na ring
Poślij jeszcze jeden
Pociąg w stronę domu

Zadzwoń do anioła
Niech podrzuci mi
Kilka odpowiedzi
Mojej gitarze pomóż

Z wiecznej Twej manierki
Nadziei łyk